RZUTZA3.PL PLKKOLEJNA-ROZSTAWIONA-DRUZYNA-ODPADA-W-CWIERCFINALE-ARKA-JEDNAK-LEPSZA-NIZ-SLASK

Kolejna rozstawiona drużyna odpada w ćwierćfinale. Arka jednak lepsza niż Śląsk.

24/05/2026 10:58
fot.Andrzej Romański/PLK.pl

W sobotę 23 maja Arka Gdynia pokonała Śląsk Wrocław 54:71 tym samym wygrywając serię, w której było już 2:0 dla wrocławian. Na zawodników z Pomorza w półfinale czeka Zastal Zielona Góra. Śląsk tymczasem drugi sezon z rzędu zawodzi.

nieoddający rzeczywistości początek

Śląsk wygrał dwa pierwsze mecze będąc lepszą drużyną tylko w jednym z nich. Spotkanie otwierające serie, wygrane po dogrywce przez gospodarzy 87:84, było pięknym pokazem w wykonaniu Arki „jak nie gra się końcówek w koszykówce. Wrocławianie mieli problem z kreowaniem ataku, nie trafiali trójek nawet z dobrze wypracowanych pozycji, a w grze utrzymywały ich rzuty wolne. Arka tymczasem trafiała na wyższej skuteczności w każdym elemencie i zbierała więcej piłek tylko po to, by w ostatnich 4 minutach 4 kwarty pozwolić Śląskowi na run 14:0 i doporowadzenie do dogrywki.

Niemoc ofensywna gospodarzy z pierwszego meczu w drugim przeszła na gości. W pierwszej połowie zawodnicy Arki usilnie rzucali za 3 mimo nietrafiania i nie mieli innego pomysłu na atak, nie przekroczyli 20 punktów w żadnej z dwóch pierwszych kwart. Zrobili to jednak w obu następnych i mecz, w którym Śląsk w pewnym momencie prowadził 17 punktami zrobił się wyrównany. Wrocławianie jednak drugi raz z rzędu zachowali zimną krew w końcówce co pozwoliło na wygranie spotkania.

Indywidualnie po 2 pierwszych starciach w Arce wyróżniali się Zyskowski( 17 i 19 punktów) i Barrett będący najlepszym zawodnikiem całej serii. Choć pierwszy mecz nie był najlepszy w jego wykonaniu to już w drugim Kadre Gray pokazał dlaczego jest najważniejszym zawodnikiem Śląska( i gdy gra słabo przekłada się to na drużynę). Dodatkowo z dobrej strony pokazywał się Jakub Nizioł, który serie skończy jako najlepszy gracz trójkolorowych.

Z 0:2 na 2:3

To nie jest tak, że powrót Milana Barbitcha odmienił Arkę Gdynia, że bez niego nie grali nic a z nim stali się inną drużyną. Francuz był po prostu tym brakującym elementem, który po powrocie przechylił szalę.

W pierwszym meczu w Gdyni gospodarze nie zagrali nic niesamowitego, tylko jak to się mówi „swoje”. Zespołową koszykówkę z nastawieniem na rzut za 3 jednak bez większej liczby prób zza łuku niż za 2. Grali agresywniej i wymusili 10 rzutów wolnych więcej niż rywale( 30 do 20). Gdy większość zawodników była na granicy 2 cyfrowej liczy punktów Barrett zanotował występ na 25 oczek. Śląsk w tym czasie bardziej niż z Arką walczył ze sobą. Nie wygrasz meczu w koszykówkę nie trafiając do kosza. Wrocławianie mieli z tym problem z każdej pozycji, tak samo po szalonym rzucie jak i wypracowanej akcji, po otwartej trójce z rogu i penetracji na kosz.

Mecz numer 4 to najbardziej wyrównane starcie całej serii. Śląsk na przerwę schodził z 12 punktowym prowadzeniem, by po 3 kwarcie zostały z niego tylko 3 punkty. Oba zespoły miały problem w trafieniu z dystansu więc najważniejsza była gra w pomalowanym. Na 50 sekund do końca zza łuku trafił Barrett( 22 punkty w meczu, najlepszy pod tym względem) na remis po 78. Nikt inny w tej ostatniej minucie nie zapunktował trafił więc mieliśmy w serii drugą dogrywkę. Arka ostatecznie wygrała 86:84 po rzucie barbitcha na 2 sekundy do końca, choć to nie ten rzut wzbudził najwięcej emocji. W ciągu tej chwili na zwycięstwo trafił Angel Nunez…… mniej niż sekundę po czasie.

Mecz numer 5, najważniejszy w całej serii, każda z drużyn maksymalnie skupiona, rywalizacja do samego końca, historia, w której wszystko może się zdarzyć. W tym konkretnym przypadku prawdziwe są tylko pierwsza i ostatnia z tych rzeczy. Faktycznie wszystko może się zdarzyć, na przykład Śląsk może nie wyjść na swój własny parkiet. To był karkołomny ofensywnie mecz w wykonaniu obu zespołów, w którym długie momenty bez punktów nie były tylko owocem dobrze działającej defensywy. W tym błotnistym fizycznym starciu Arka od Śląska była lepsza prawie pod każdym względem. Wrocławianie trafili więcej trójek( o całą jedną) i zablokowali więcej razy przeciwnika ( 11:3). Te osiągniecia pomogły w rzuceniu całych…. 54 punktów. 71 oczek Arki to też ich najgorszy wynik w serii, mimo to grali kilka klas wyżej od Śląska co pozwoliło na najwyższą wygraną ze wszystkich.

Wnioski wnioski wnioski

Arka Gdynia w półfinale zmierzy się z Zastalem Zielona Góra. Jeszcze miesiąc temu obecność jednego z tych zespołów w półfinale byłaby szokiem, tymczasem taka jest rzeczywistość i nikt nie może twierdzić, że dalej przeszła gorsza drużyna. Wiemy, że Arka to zespół stawiający na rzucanie zza łuku, który jednak pokazał, że ma rozwiązania gdy nie można się na tym opierać. Są też zdecydowanie bardziej zespołowi niż zielonogórzanie, którzy są zespołem liderów opierającym punktowanie na węższej liczbie graczy. Najważniejsze pytania na nadchodząca serię to, czy Barrett będzie grał tak dobrze jak ze Śląskiem, w jakim stopniu Arka zatrzyma Mazurczaka, czy średnia wieku w Gdyni da o sobie znać, czy ubytki w sile podkoszowej Zastalu w końcu ich dopadną.

Przy Arce mówiliśmy o przyszłości, Śląsk natomiast ma tylko przeszłość. Porażka w play off ma bardzo konkretny powód, niedojechanie liderów. Jedynym kluczowym zawodnikiem Śląska, który rozegrał dobry post season jest Jakub Nizioł. Kadre Gray zagrał dobry drugi mecz by w trzech następnych rzucać poniżej 10 punktów, Noah Kirkwood grał jak zawodnik zardzewiały po kontuzji, który jednak nie miał czasu na spokojny powrót do formy, a Stefan Djordiević kluczowym zawodnikiem Śląska przestał już być przed serią z Arką. Wrocławianie często wyglądali jak zespół walczący z własnymi demonami a nie rywalem.

Pozostaje pytanie, kiedy ten sezon dla Śląska się tak właściwe skończył, przed zwolnieniem Ainarsa Bagatskisa czy w jego momencie?