RZUTZA3.PL NBAMISTRZOWSKI-PIERSCIEN-DLA-SOCHANA-POLAK-Z-PODWOJNA-SZANSA

Mistrzowski pierścień dla Sochana - Polak z podwójną szansą!

13/05/2026 17:35
https://www.reddit.com

Jeremy Sochan zalicza swój najgorszy sezon na parkietach NBA. Mimo zmiany barw z San Antonio Spurs na New York Knicks jego rola w drużynie wciąż jest minimalna. Swoje jedyne minuty na boisku dostaje w tzw. "garbage time" - czyli końcówkach praktycznie już rozstrzygniętych meczów. Paradoksalnie właśnie w tym fatalnym sezonie ma on największą szansę na zdobycie mistrzowskiego pierścienia w całej swojej dotychczasowej karierze.

Jeremy Sochan zalicza swój najgorszy sezon na parkietach NBA. Mimo zmiany barw z San Antonio Spurs na New York Knicks jego rola w drużynie wciąż jest minimalna. Swoje jedyne minuty na boisku dostaje w tzw. "garbage time" - czyli końcówkach praktycznie już rozstrzygniętych meczów. Paradoksalnie właśnie w tym fatalnym sezonie ma on największą szansę na zdobycie mistrzowskiego pierścienia w całej swojej dotychczasowej karierze.

Pomarańczowa rewelacja z Wielkiego Jabłka

Zanosiło się na to już od kilku sezonów. Duma Nowego Jorku - drużyna Knicks, w trzech poprzednich sezonach po rundzie zasadniczej zajmowała kolejno: piąte, drugi i trzecie miejsce w tabelach konferencji wschodniej. W zeszłym roku na drodze do finału NBA stanęli im rewelacyjni Indiana Pacers, prowadzeni przez Tyrese'a Haliburtona. W finale konferencji wschodniej Knicksi przegrali 2:4, a wśród zawodników i kibiców pozostał wielki niedosyt. Na kolejny, trzeci tytuł mistrza NBA czekają już przecież ponad 50 lat.W obecnym sezonie drużyna Nowego Jorku wydaje się być jeszcze lepsza. Bilans 51-31 zapewnił jej ponownie trzecie miejsce na wschodzie, ale i na zachodzie uplasowaliby się na tej samej pozycji. Pierwsza runda play-offów to pojedynek z drużyną Atlanty Hawks. Jastrzębie zdołały urwać dwa spotkania, ale to Nowojorczycy przeszli do półfinału konferencji, lub jak kto woli - ćwierćfinału NBA. Kolejne starcie, tym razem z Philadelphią 76ers okazało się łatwym spacerkiem zakończonym "sweepem" 4:0. Nawet powrót lidera filadelfijczyków, Joela Embiida na niewiele się zdał. Siedemdziesiątki szóstki jedynie w drugim meczu serii stawili opór, ale końcówka przeważyła na rzecz zawodników z Nowego Jorku, a mecz zakończył się przewagą sześciu oczek. Pozostałe spotkania zakończyły się różnicami 14, 30 i aż 39 punktów i nie pozostawiły złudzeń, kto zasłużył na awans do finałów konferencji. Kolejnym krokiem w drodze po upragniony tytuł będzie pokonanie drużyny Cleveland Cavaliers lub Detroit Pistons. Obecnie stan ich rywalizacji to 2-2 i nie wiadomo, która z drużyn będzie w stanie przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyć.13 lutego do nowojorskiej drużyny dołączył Jeremy Sochan. Jego umowa z dotychczasowym pracodawcą - San Antonio Spurs - została rozwiązana za porozumieniem stron, co umożliwiło mu podjęcie nowego angażu, mimo zamknięcia zimowego okienka transferowego. W New York Knicks, podobnie jak w Spursach, rola Sochana jest bardzo mocno ograniczona, jednak u trenera Mike'a Browna dostaje on chociaż możliwość powąchania parkietu w końcówkach spotkań, a jego obecność w składzie jest polisą ubezpieczeniową w przypadku kontuzji jednego z zawodników z podstawowej rotacji. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku zdobycia przez Knicksów pucharu Larry'ego O'Briena, Jeremy Sochan zostanie pierwszym polskim mistrzem NBA w historii i dostanie pamiątkowy pierścień.

Zanosiło się na to już od kilku sezonów. Duma Nowego Jorku - drużyna Knicks, w trzech poprzednich sezonach po rundzie zasadniczej zajmowała kolejno: piąte, drugi i trzecie miejsce w tabelach konferencji wschodniej. W zeszłym roku na drodze do finału NBA stanęli im rewelacyjni Indiana Pacers, prowadzeni przez Tyrese'a Haliburtona. W finale konferencji wschodniej Knicksi przegrali 2:4, a wśród zawodników i kibiców pozostał wielki niedosyt. Na kolejny, trzeci tytuł mistrza NBA czekają już przecież ponad 50 lat.

W obecnym sezonie drużyna Nowego Jorku wydaje się być jeszcze lepsza. Bilans 51-31 zapewnił jej ponownie trzecie miejsce na wschodzie, ale i na zachodzie uplasowaliby się na tej samej pozycji. Pierwsza runda play-offów to pojedynek z drużyną Atlanty Hawks. Jastrzębie zdołały urwać dwa spotkania, ale to Nowojorczycy przeszli do półfinału konferencji, lub jak kto woli - ćwierćfinału NBA. Kolejne starcie, tym razem z Philadelphią 76ers okazało się łatwym spacerkiem zakończonym "sweepem" 4:0. Nawet powrót lidera filadelfijczyków, Joela Embiida na niewiele się zdał. Siedemdziesiątki szóstki jedynie w drugim meczu serii stawili opór, ale końcówka przeważyła na rzecz zawodników z Nowego Jorku, a mecz zakończył się przewagą sześciu oczek. Pozostałe spotkania zakończyły się różnicami 14, 30 i aż 39 punktów i nie pozostawiły złudzeń, kto zasłużył na awans do finałów konferencji. Kolejnym krokiem w drodze po upragniony tytuł będzie pokonanie drużyny Cleveland Cavaliers lub Detroit Pistons. Obecnie stan ich rywalizacji to 2-2 i nie wiadomo, która z drużyn będzie w stanie przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyć.

13 lutego do nowojorskiej drużyny dołączył Jeremy Sochan. Jego umowa z dotychczasowym pracodawcą - San Antonio Spurs - została rozwiązana za porozumieniem stron, co umożliwiło mu podjęcie nowego angażu, mimo zamknięcia zimowego okienka transferowego. W New York Knicks, podobnie jak w Spursach, rola Sochana jest bardzo mocno ograniczona, jednak u trenera Mike'a Browna dostaje on chociaż możliwość powąchania parkietu w końcówkach spotkań, a jego obecność w składzie jest polisą ubezpieczeniową w przypadku kontuzji jednego z zawodników z podstawowej rotacji. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku zdobycia przez Knicksów pucharu Larry'ego O'Briena, Jeremy Sochan zostanie pierwszym polskim mistrzem NBA w historii i dostanie pamiątkowy pierścień.

Jeremy Sochan FB

Kosmiczna odyseja SpursSan Antonio Spurs z 9. pickiem draftu NBA 2022 wybrało Jeremiego Sochana. Od tego momentu w teksańskiej drużynie pozmieniało się naprawdę sporo. Od odejścia na emeryturę legendarnego trenera Gregga Popovicha i przejęcia sterów przez jego asystenta Mitcha Johnsona, poprzez wybór z pierwszym pickiem draftu kosmity z Francji - Victora Wembanyamy, po odsunięcie Polaka od gry, rozwiązanie umowy i stracenie go za bezcen. Sprawa Jeremiego nijak ma się jednak do samej drużyny Spurs i ich dyspozycji. Ten dynamiczny zespół, z Wemby'm - najmłodszą gwiazdą ligi - na czele, zaskoczył wszystkich i przebojem wdarł się na drugie miejsce konferencji zachodniej, notując bilans 62-20. Co warte uwagi, w zeszłym sezonie zajęli pechowe, 13-ste miejsce. Rewelacyjna forma Ostróg zaowocowała wysypem nagród indywidualnych po sezonie regularnym i tak kolejno: Victor Wembanyama zdobył tytuł Defensive Player of the Year (Najlepszy obrońca), Keldon Johnson - Sixth Man of the Year (Najlepszy rezerwowy), a Mitch Johnson - Coach of the Year (Trener roku). Nie dziwi zatem, że Spurs w pierwszej rundzie play-offów pewnie pokonali Portland Trail Blazers 4-1. Konferencja zachodnia to jednak całkiem inna para kaloszy i już w półfinale zaczęły się schody, a w zasadzie Wilki prowadzone przez Mrówkę. To właśnie Ant-man, czyli Anthony Edwards i jego drużyna Minnesota Timberwolves stanęli na drodze Spursów, do finałów konferencji, w których już czekają obrońcy tytułu - koszykarze Oklahomy City Thunder. Obecny stan serii z Minnesotą to 3-2. W czwartym, przegranym przez Spurs meczu, Victor Wembanyama został wyrzucony z boiska po brutalnym faulu - uderzeniu łokciem w szyję Naza Reida. Na szczęście dla drużyny z San Antonio, nie został on zawieszony na kolejne spotkania i w piątym starciu zaliczył linijkę 27 punktów, 17 zbiórek i 5 asyst pewnie prowadząc swój zespół do zwycięstwa 126:97.Jeremy Sochan jako czynny zawodnik Spursów w sezonie 2025/26 do stycznia bieżącego roku, w przypadku zdobycia mistrzostwa NBA przez jego były klub, nie będzie mógł nazywać się mistrzem NBA. Tytuł ten przysługuje jedynie zawodnikom będącym w składzie w chwili zakończenia finałów. Liga nie ma natomiast sztywnych reguł dotyczących przyznawania mistrzowskich pierścieni. Od decyzji władz klubu zależy czy byli gracze, którzy zostali wytransferowani lub z którymi została rozwiązana umowa w trakcie trwania sezonu, otrzymają mistrzowski pierścień. Zwyczajowo jednak, taką pamiątką zostają uhonorowani wszyscy zawodnicy, którzy w mistrzowskim sezonie rozegrali chociaż jedno spotkanie w klubowych barwach.

Kosmiczna odyseja Spurs

San Antonio Spurs z 9. pickiem draftu NBA 2022 wybrało Jeremiego Sochana. Od tego momentu w teksańskiej drużynie pozmieniało się naprawdę sporo. Od odejścia na emeryturę legendarnego trenera Gregga Popovicha i przejęcia sterów przez jego asystenta Mitcha Johnsona, poprzez wybór z pierwszym pickiem draftu kosmity z Francji - Victora Wembanyamy, po odsunięcie Polaka od gry, rozwiązanie umowy i stracenie go za bezcen. Sprawa Jeremiego nijak ma się jednak do samej drużyny Spurs i ich dyspozycji. Ten dynamiczny zespół, z Wemby'm - najmłodszą gwiazdą ligi - na czele, zaskoczył wszystkich i przebojem wdarł się na drugie miejsce konferencji zachodniej, notując bilans 62-20. Co warte uwagi, w zeszłym sezonie zajęli pechowe, 13-ste miejsce. Rewelacyjna forma Ostróg zaowocowała wysypem nagród indywidualnych po sezonie regularnym i tak kolejno: Victor Wembanyama zdobył tytuł Defensive Player of the Year (Najlepszy obrońca), Keldon Johnson - Sixth Man of the Year (Najlepszy rezerwowy), a Mitch Johnson - Coach of the Year (Trener roku). Nie dziwi zatem, że Spurs w pierwszej rundzie play-offów pewnie pokonali Portland Trail Blazers 4-1. Konferencja zachodnia to jednak całkiem inna para kaloszy i już w półfinale zaczęły się schody, a w zasadzie Wilki prowadzone przez Mrówkę. To właśnie Ant-man, czyli Anthony Edwards i jego drużyna Minnesota Timberwolves stanęli na drodze Spursów, do finałów konferencji, w których już czekają obrońcy tytułu - koszykarze Oklahomy City Thunder. Obecny stan serii z Minnesotą to 3-2. W czwartym, przegranym przez Spurs meczu, Victor Wembanyama został wyrzucony z boiska po brutalnym faulu - uderzeniu łokciem w szyję Naza Reida. Na szczęście dla drużyny z San Antonio, nie został on zawieszony na kolejne spotkania i w piątym starciu zaliczył linijkę 27 punktów, 17 zbiórek i 5 asyst pewnie prowadząc swój zespół do zwycięstwa 126:97.

Jeremy Sochan jako czynny zawodnik Spursów w sezonie 2025/26 do stycznia bieżącego roku, w przypadku zdobycia mistrzostwa NBA przez jego były klub, nie będzie mógł nazywać się mistrzem NBA. Tytuł ten przysługuje jedynie zawodnikom będącym w składzie w chwili zakończenia finałów. Liga nie ma natomiast sztywnych reguł dotyczących przyznawania mistrzowskich pierścieni. Od decyzji władz klubu zależy czy byli gracze, którzy zostali wytransferowani lub z którymi została rozwiązana umowa w trakcie trwania sezonu, otrzymają mistrzowski pierścień. Zwyczajowo jednak, taką pamiątką zostają uhonorowani wszyscy zawodnicy, którzy w mistrzowskim sezonie rozegrali chociaż jedno spotkanie w klubowych barwach.

Jeremy Sochan FB

Polski Władca PierścieniZarówno San Antonio Spurs, jak i New York Knicks rozgrywają świetne sezony i są poważnymi pretendentami do zdobycia mistrzostwa. Ponieważ oba kluby grają w różnych konferencjach, ich droga do finału odbywa się po dwóch różnych "drabinkach", nie przecinając się ze sobą. Czysto hipotetycznie istnieje realna szansa, że w finałowej serii zobaczymy pojedynek Spurs vs. Knicks. Co to oznacza dla Sochana? W takim przypadku będzie on pierwszym zawodnikiem niemal pewnym zdobycia mistrzowskiego pierścienia, niezależnie od ostatecznego wyniku finałów.

Polski Władca Pierścieni

Zarówno San Antonio Spurs, jak i New York Knicks rozgrywają świetne sezony i są poważnymi pretendentami do zdobycia mistrzostwa. Ponieważ oba kluby grają w różnych konferencjach, ich droga do finału odbywa się po dwóch różnych "drabinkach", nie przecinając się ze sobą. Czysto hipotetycznie istnieje realna szansa, że w finałowej serii zobaczymy pojedynek Spurs vs. Knicks. Co to oznacza dla Sochana? W takim przypadku będzie on pierwszym zawodnikiem niemal pewnym zdobycia mistrzowskiego pierścienia, niezależnie od ostatecznego wyniku finałów.